Po rozmowie z Melanie, czułam się już troszkę lepiej ...
Postanowiłam że dziś pójdę do szkoły. W końcu po kilku dniowej przerwie , muszę się tam pokazać. Wstałam , założyłam jakieś przypadkowe ciuszki. Nie miałam nawet ochoty się już stroić. To co zawsze dawało mi radość, teraz już jej nie daje.
Po zrobieniu wszystkich porannych czynności , wyszłam z domu.
Gdy już doszłam do szkoły , i miałam wchodzić. Usłyszałam jak ktoś po cichu wymawia moje imię. Głoś dochodził zza rogu. Postanowiłam iść sprawdzić , gdy doszłam ktoś złapał mnie od tyłu , zakrył oczy i usta dłońmi i zaciągnął w dobrze mi znane i nie daleko położone od szkoły miejsce.
Gdy zostałam już uwolniona , z objęć chciałam się odwrócić , bałam się że ujżę osobę z którą spotkania chciałam uniknąć.
Tak to był on ..... David
- Możemy porozmawiać ? - zapytał błagalnym głosem
- Jakim prawem mnie tu zaciągnąłeś ?! - zapytałam oburzona
- Chciałem porozmawiać ...
- Ale ja nie ! - miałam już odchodzić gdy nagle znów przemówił
- Proszę ... - w jego oczach ujżałam coś czego do tej pory nie miałam okazji ujrzeć. Smutek.
- Dobrze ... - usiadłam na trawie a on stał po chwili powiedział
- Ja , nie mogę bez ciebie normalnie funkcjonować , rozumiesz ? Ja cię kocham ! - pierwsze zdanie powiedział prawie spokojnym tonem , lecz miłość wyznawał mi krzycząc.Po chwili dodał
- Twoje milczenie mogę uznać za odpowiedzieć. Czyli że kompletnie nic do mnie nie czujesz ? Boże jaki ja byłem głupi , myślałem że jeśli ci powiem co czuję to że między nami może coś być ! - po wy powiedzeniu tych słów , umilkł.
Siedziałam tak on również nic nie mówił. Uświadomiłam sobie , że muszę mu wszystko wyznać. Bo tak jak powiedziała mi Melanie jeśli nie spróbuję to się nie dowiem czy było warto ...
-Odszedłeś z dość retorycznym pytaniem: Zastanów się, czy to ma sens. A ja milczałam. Ale to nie było tak, że mi nie zależało, o nie. Po prostu nie byłam na tyle silna, żeby powiedzieć: zostań, potrzebuję Cię.. - Chociaż tego nie chciałam do oczu napływały mi łzy ...
On patrzył na mnie tak jak dziecko które dostało wymarzoną zabawkę, jego smutek zamienił się w radość. Przysunął się bliżej i objął mnie , przytulił.
piątek, 30 marca 2012
piątek, 9 marca 2012
Rozdział 3
| Nicol |
Po chwili uświadomiłam sobie , że tak być nie może.
Szybko zerwałam się z ławki , pobiegłam za Melanie...
- Zaczekaj !
- Odczep się !
- Daj mi to wytłumaczyć ...
- Ok, mów.
- A więc po stracie Justina , byłam zagubiona i tylko David mnie zrozumiał. Tylko on szczerze chciał mi pomóc. Jego troska i pomoc , zrobiły na mnie wielkie wrażenie. I ta obojętność do niego zmieniła się w uczucie. I myślałam , że jeśli mnie zdradzono , to ja też mogę doprowadzić do zdrady, ale nie z chęci zemsty lub czegoś innego. Tylko z powodu uczucia , które jest we mnie.
- A więc ty go kochasz , on kocha ciebie a co z Debby. Chcecie ją tak oszukiwać bez końca ?
- Nie wiem ... - W pewnym momencie zrobiłam się bezradna, osunęłam się na Ziemię i zaczęłam płakać.
Melanie usiadła przy mnie , i dopiero wtedy zrozumiała , że naprawdę mi zależy na Davidzie.
- Ahhh . Pomogę wam , na razie będziemy to ukrywać , wasz związek. Ale obiecaj że porozmawiasz z Davidem o Debby. I jak najszybciej zdecydujecie co zrobić, ok ?
Zdziwiłam się gdy Melanie to powiedziała , w prawdzie zawsze mi powtarzała że jestem dla niej jak siostra i zrobiła by dla mnie wszystko. Ale żeby pomagać mi w zdradzie , ukrywać ją...
Przytuliłam ją , byłam naprawdę szczęśliwa że ona też mnie rozumie...
- Muszę jak najszybciej porozmawiać z Davidem o Debby.
- Najlepiej gdybyś zrobiła to dziś ...
- Zrobię , dziś ...
Zerwałam się z trawy i pobiegłam w miejsce w którym miałam zamiar kochać się z Davidem.
Biegłam tam z nadzieją że nadal tam będzie, i był.
-O jesteś
- No tak , czekałem , rozmyślałem ...
- A ja przyszłam żeby porozmawiać o Debby.
- O Debby ?
- Tak właśnie o niej
- Chodzi o to że ...
- Tak chodzi o to że nadal z nią jesteś i nie możemy tego dłużej ciągać. Musisz wybrać , albo poczucie winy i obowiązku , albo miłość.
- Czemu stawiasz mnie w takiej sytuacji ?
-Muszę , to co robimy. Tym krzywdzimy Debby, a ja nie chcę żeby ona się czuła tak jak ja z Justinem !
- Nie wiem co mam ci teraz odpowiedzieć , ciebie kocham jesteś dla mnie wszystkim , ale Debby. Nie chcę jej skrzywdzić, ja wiem że ona mnie kocha. Cierpiała by gdybym ją zostawił.
- Ok , więc odpowiedz jest prosta. Nasz ''związek'' kończy się tu i teraz. Bądź szczęśliwy z Debby. A ja wrócę do Justina z którym byłam naprawdę szczęśliwa
-Zastanów się czy to ma sens....
Wstał i odszedł miałam nadzieję że wróci, ale nie wrócił. A ja wiedziałam dlaczego.
Był za bardzo przybity, by teraz cieszyć się nami , próbować odzyskać to co było.
Ja również byłam przybita nie miałam nawet sił iść na lekcje które zaczynają się za 10 minut.
Wróciłam więc do domu z tłumaczeniem że bardzo źle się czuję, rodzice zrozumieli i powiedzieli żebym się położyła.
Chciałam zasnąć ale nie mogłam , wciąż myślałam o nim o tym co mu powiedziałam.
Na pewno zraniłam go tym tekstem że wrócę do Justina z którym byłam naprawdę szczęśliwa.
Ale cóż innego mogłam zrobić. Niech myśli że go nie kocham. Że był dla mnie zabawką , na czas gdy ta poprzednia byłą zepsuta.
- Córciu masz gościa ! - krzyknęła mama z dołu
- Hej , jak się czujesz. Rozmawiałaś z Davidem ?
- Tak ...
- I jak ?
- Z nami koniec , myśli że go nie kocham , że wracam do Justina którego podobno kocham.
- Co ?!
- Musiałam to zrobić , gdybym z nim została. Zraniła bym nie tylko Debby ale również Davida i samą siebie, ponieważ David miałby poczucie winy że zostawił Debby, a ja że rozbiłam ich związek.
Po chwili uświadomiłam sobie , że tak być nie może.
Szybko zerwałam się z ławki , pobiegłam za Melanie...
- Zaczekaj !
- Odczep się !
- Daj mi to wytłumaczyć ...
- Ok, mów.
- A więc po stracie Justina , byłam zagubiona i tylko David mnie zrozumiał. Tylko on szczerze chciał mi pomóc. Jego troska i pomoc , zrobiły na mnie wielkie wrażenie. I ta obojętność do niego zmieniła się w uczucie. I myślałam , że jeśli mnie zdradzono , to ja też mogę doprowadzić do zdrady, ale nie z chęci zemsty lub czegoś innego. Tylko z powodu uczucia , które jest we mnie.
- A więc ty go kochasz , on kocha ciebie a co z Debby. Chcecie ją tak oszukiwać bez końca ?
- Nie wiem ... - W pewnym momencie zrobiłam się bezradna, osunęłam się na Ziemię i zaczęłam płakać.
Melanie usiadła przy mnie , i dopiero wtedy zrozumiała , że naprawdę mi zależy na Davidzie.
- Ahhh . Pomogę wam , na razie będziemy to ukrywać , wasz związek. Ale obiecaj że porozmawiasz z Davidem o Debby. I jak najszybciej zdecydujecie co zrobić, ok ?
Zdziwiłam się gdy Melanie to powiedziała , w prawdzie zawsze mi powtarzała że jestem dla niej jak siostra i zrobiła by dla mnie wszystko. Ale żeby pomagać mi w zdradzie , ukrywać ją...
Przytuliłam ją , byłam naprawdę szczęśliwa że ona też mnie rozumie...
- Muszę jak najszybciej porozmawiać z Davidem o Debby.
- Najlepiej gdybyś zrobiła to dziś ...
- Zrobię , dziś ...
Zerwałam się z trawy i pobiegłam w miejsce w którym miałam zamiar kochać się z Davidem.
Biegłam tam z nadzieją że nadal tam będzie, i był.
-O jesteś
- No tak , czekałem , rozmyślałem ...
- A ja przyszłam żeby porozmawiać o Debby.
- O Debby ?
- Tak właśnie o niej
- Chodzi o to że ...
- Tak chodzi o to że nadal z nią jesteś i nie możemy tego dłużej ciągać. Musisz wybrać , albo poczucie winy i obowiązku , albo miłość.
- Czemu stawiasz mnie w takiej sytuacji ?
-Muszę , to co robimy. Tym krzywdzimy Debby, a ja nie chcę żeby ona się czuła tak jak ja z Justinem !
- Nie wiem co mam ci teraz odpowiedzieć , ciebie kocham jesteś dla mnie wszystkim , ale Debby. Nie chcę jej skrzywdzić, ja wiem że ona mnie kocha. Cierpiała by gdybym ją zostawił.
- Ok , więc odpowiedz jest prosta. Nasz ''związek'' kończy się tu i teraz. Bądź szczęśliwy z Debby. A ja wrócę do Justina z którym byłam naprawdę szczęśliwa
-Zastanów się czy to ma sens....
Wstał i odszedł miałam nadzieję że wróci, ale nie wrócił. A ja wiedziałam dlaczego.
Był za bardzo przybity, by teraz cieszyć się nami , próbować odzyskać to co było.
Ja również byłam przybita nie miałam nawet sił iść na lekcje które zaczynają się za 10 minut.
Wróciłam więc do domu z tłumaczeniem że bardzo źle się czuję, rodzice zrozumieli i powiedzieli żebym się położyła.
Chciałam zasnąć ale nie mogłam , wciąż myślałam o nim o tym co mu powiedziałam.
Na pewno zraniłam go tym tekstem że wrócę do Justina z którym byłam naprawdę szczęśliwa.
Ale cóż innego mogłam zrobić. Niech myśli że go nie kocham. Że był dla mnie zabawką , na czas gdy ta poprzednia byłą zepsuta.
- Córciu masz gościa ! - krzyknęła mama z dołu
- Hej , jak się czujesz. Rozmawiałaś z Davidem ?
- Tak ...
- I jak ?
- Z nami koniec , myśli że go nie kocham , że wracam do Justina którego podobno kocham.
- Co ?!
- Musiałam to zrobić , gdybym z nim została. Zraniła bym nie tylko Debby ale również Davida i samą siebie, ponieważ David miałby poczucie winy że zostawił Debby, a ja że rozbiłam ich związek.
wtorek, 6 marca 2012
Rozdział 2
| Nicol |
Odszedł , nie mogłam powstrzymać łez ...
Żałowałam że mu o niej przypomniałam , czemu nie mogłam się nim cieszyć ?
Tak , wiem moje myślenie było samolubne. Ale ja go kochałam , z każdą chwilą mocniej.
A on należał do innej.
-Czas się ogarnąć - powiedziałam , po czym otarłam łzy i ruszyłam do domu.
Byłam już coraz bliżej , na dworze było już ciemno.
Po cichu otworzyłam drzwi , w domu było ciemno, rodzice pewnie spali, więc szybko pobiegłam na górę , by mnie nikt nie zauważył.
Myślałam że się udało ale po chwili do mojego pokoju wszedł zaspany ojciec.
- Gdzie ty byłaś ?! - zapytał z oburzeniem
- Yyy chyba mówiłam że wychodzę ? - stwierdziłam
- No tak , ale to nie znaczy że masz wracać do domu o tak późnej poże ! Dobra , moje słowa są zbędne i tak mnie nie posłuchasz. Idź spać ...
Położyłam się , ale i tak nie zasnęłam całą noc myślałam o jego ustach.
Marzyłam by mnie przytulił ...
Wstałam , była już 10;00 ...
Szybko się ubrałam by jak najszybciej znaleźć się w szkole.
Miałam nadzieję , że będzie tam David. Chciałam z nim porozmawiać
Gdy dotarłam do szkoły , uśmiech malował mi się na twarzy.
On tam był , uśmiechnął się do mnie , ale tak by nie wzbudzać podejrzeń.
Jako odpowiedź wysłałam mu sms.
Spotkajmy się tam gdzie wczoraj , musimy porozmawiać.
Nie musiałam długo czekać , David pojawił się w umówionym przez nas miejscu.
Podszedł , przytulił , pocałował.
- Cześć , piękna.
- Hej ... musimy porozmawiać.
- O czym ?
- O nas , znaczy o tobie i Debby
- Hmm , jaśniej ?
- A więc , czy ty ją kochasz ? Powiedz , ale szczerze.
- Szczerze ? To jest skomplikowane Debby jestem z nią od dłuższego czasu . Wiem , że wcześniej kochałem ją do szaleństwa...
- A teraz ?
- Teraz ... nie.
- Jak to ?
- Myślałem , że ją kocham. Ale to się zmieniło tamtego dnia ...
- Którego dnia ?
- Tego w którym poznałem ciebie. Na początku myślałem że po prostu jest mi ciebie żal , i dlatego się tak o ciebie martwię. Lecz potem , uświadomiłem sobie że to nie był żal. Tylko miłość , wciąż o tobie myślę ...
- To znaczy że ....
- Że ...
- Że czujesz ... to samo co ja czuję do ciebie.
Patrzył na mnie z nie dowierzaniem. Po chwili , nie czekając aż on to zrobi pocałowałam go ...
Całowaliśmy się coraz namiętniej , po chwili on zdjął mi sweter. Włożył rękę po bluzkę.
Chciał zrobić następny krok , ale usłyszał krzyk.
- Nicol ?! - to była Melanie , była bardzo oszołomiona , gdy zobaczyła mnie i Davida w nieodpowiedniej sytuacji.
Szybko odsunęliśmy się od siebie. Podniosłam sweterek , poprawiłam włosy.
Nie wiedziałam co w tej sytuacji zrobić , złapałam Melanie za rękę i ruszyłyśmy , nie zwracając uwagi na Davida.
Postanowiłyśmy pójść do parku , porozmawiać.
Usiadłyśmy na ławce , bez słowa. Po chwili Melanie wybuchła piskliwym głosem.
- Co to w ogóle było ?!!
- No ja ... David...
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że jesteście razem ?!
- Tak jakby .. znaczy nie do końca , on oficjalnie jest z Debby. - tłumaczyłam
- Ale już niedługo . - wymruczałam cichutko pod nosem.
- Co ? Już niedługo , czy ty chcesz zniszczyć ich związek ?
- Nie ... Ale on jej nie kocha !
- Jeśli jej nie kocha , to poczekaj aż z nią zerwie. A nie jak jakąś dziwka , oddajesz mu się po kryjomu.
- Nie mów tak do mnie ! Nie jestem dziwką , nie oddałam mu się.
- Wiesz co ? mam tego dość. Nie wiem kim jesteś , dziwką , kurwą. Ale wiem kim już nie jesteś ... Moją przyjaciółką ...
Melanie wstała z ławki i ruszyła w stronę szkoły , a ja zostałam.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Straciłam najlepszą przyjaciółkę.
______________________________________________________
Następny rozdział za jakieś 2 -3 dni
Odszedł , nie mogłam powstrzymać łez ...
Żałowałam że mu o niej przypomniałam , czemu nie mogłam się nim cieszyć ?
Tak , wiem moje myślenie było samolubne. Ale ja go kochałam , z każdą chwilą mocniej.
A on należał do innej.
-Czas się ogarnąć - powiedziałam , po czym otarłam łzy i ruszyłam do domu.
Byłam już coraz bliżej , na dworze było już ciemno.
Po cichu otworzyłam drzwi , w domu było ciemno, rodzice pewnie spali, więc szybko pobiegłam na górę , by mnie nikt nie zauważył.
Myślałam że się udało ale po chwili do mojego pokoju wszedł zaspany ojciec.
- Gdzie ty byłaś ?! - zapytał z oburzeniem
- Yyy chyba mówiłam że wychodzę ? - stwierdziłam
- No tak , ale to nie znaczy że masz wracać do domu o tak późnej poże ! Dobra , moje słowa są zbędne i tak mnie nie posłuchasz. Idź spać ...
Położyłam się , ale i tak nie zasnęłam całą noc myślałam o jego ustach.
Marzyłam by mnie przytulił ...
Wstałam , była już 10;00 ...
Szybko się ubrałam by jak najszybciej znaleźć się w szkole.
Miałam nadzieję , że będzie tam David. Chciałam z nim porozmawiać
Gdy dotarłam do szkoły , uśmiech malował mi się na twarzy.
On tam był , uśmiechnął się do mnie , ale tak by nie wzbudzać podejrzeń.
Jako odpowiedź wysłałam mu sms.
Spotkajmy się tam gdzie wczoraj , musimy porozmawiać.
Nie musiałam długo czekać , David pojawił się w umówionym przez nas miejscu.
Podszedł , przytulił , pocałował.
- Cześć , piękna.
- Hej ... musimy porozmawiać.
- O czym ?
- O nas , znaczy o tobie i Debby
- Hmm , jaśniej ?
- A więc , czy ty ją kochasz ? Powiedz , ale szczerze.
- Szczerze ? To jest skomplikowane Debby jestem z nią od dłuższego czasu . Wiem , że wcześniej kochałem ją do szaleństwa...
- A teraz ?
- Teraz ... nie.
- Jak to ?
- Myślałem , że ją kocham. Ale to się zmieniło tamtego dnia ...
- Którego dnia ?
- Tego w którym poznałem ciebie. Na początku myślałem że po prostu jest mi ciebie żal , i dlatego się tak o ciebie martwię. Lecz potem , uświadomiłem sobie że to nie był żal. Tylko miłość , wciąż o tobie myślę ...
- To znaczy że ....
- Że ...
- Że czujesz ... to samo co ja czuję do ciebie.
Patrzył na mnie z nie dowierzaniem. Po chwili , nie czekając aż on to zrobi pocałowałam go ...
Całowaliśmy się coraz namiętniej , po chwili on zdjął mi sweter. Włożył rękę po bluzkę.
Chciał zrobić następny krok , ale usłyszał krzyk.
- Nicol ?! - to była Melanie , była bardzo oszołomiona , gdy zobaczyła mnie i Davida w nieodpowiedniej sytuacji.
Szybko odsunęliśmy się od siebie. Podniosłam sweterek , poprawiłam włosy.
Nie wiedziałam co w tej sytuacji zrobić , złapałam Melanie za rękę i ruszyłyśmy , nie zwracając uwagi na Davida.
Postanowiłyśmy pójść do parku , porozmawiać.
Usiadłyśmy na ławce , bez słowa. Po chwili Melanie wybuchła piskliwym głosem.
- Co to w ogóle było ?!!
- No ja ... David...
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że jesteście razem ?!
- Tak jakby .. znaczy nie do końca , on oficjalnie jest z Debby. - tłumaczyłam
- Ale już niedługo . - wymruczałam cichutko pod nosem.
- Co ? Już niedługo , czy ty chcesz zniszczyć ich związek ?
- Nie ... Ale on jej nie kocha !
- Jeśli jej nie kocha , to poczekaj aż z nią zerwie. A nie jak jakąś dziwka , oddajesz mu się po kryjomu.
- Nie mów tak do mnie ! Nie jestem dziwką , nie oddałam mu się.
- Wiesz co ? mam tego dość. Nie wiem kim jesteś , dziwką , kurwą. Ale wiem kim już nie jesteś ... Moją przyjaciółką ...
Melanie wstała z ławki i ruszyła w stronę szkoły , a ja zostałam.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Straciłam najlepszą przyjaciółkę.
______________________________________________________
Następny rozdział za jakieś 2 -3 dni
piątek, 2 marca 2012
Rozdział 1
| Nicol |
-Puść ! - Wrzasnęłam gdy Justin złapał mnie za rękę i pociągnął do pokoju , po czym przewrócił mnie na łóżko.
-Co ty sobie myślisz ?! Że możesz mi mówić co mogę , a co nie ? - Powiedział , po czym kopnął w drzwi.
-Jeśli tak to grubo się mylisz ! - dodał , podniosłam się z łóżka , podeszłam do niego , i ze łzami w oczach powiedziałam
-Nie, ale jeśli mnie kochasz , to zrób to dla mnie , dla nas i naszej miłości ...
-Miłości ? - zapytał po czym zaczął się śmiać
- Ty naprawdę myślałaś że ja cię kocham ? To była tylko zabawa , trwała by dalej gdybyś była taka jak inne.
- Czyli co miałam ci się pchać do łóżka ? - zapytałam oburzona
- Tak , właśnie tak. - Powiedział roześmiany
- Myślałam , że zależy ci na mnie. A nie na tych cholernych prochach i seksie ! - wykrzyczałam
- No to się pomyliłaś , dla mnie byłaś tylko jedną z wielu które zamierzałem przelecieć.
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej , chciałam wybiec ale złapał mnie za rękę i powiedział
- Tylko nie wracaj , puki nie nauczysz się pokory - po czym , puścił moją rękę a ja biegłam ile sił w nogach , klatką schodową.
Gdy byłam już na zewnątrz, nie wiedziałam w którą biec...
Czy wrócić do domu , czy nie ?
Postanowiłam że wrócę do domu , chcę znaleźć się jak najszybciej w swoim pokoju.
Zaczęłam biec w stronę domu, lecz biegłam za szybko i wpadłam na jakiegoś chłopaka ...
Po chwili uświadomiłam sobie , że to chłopak Debby , David.
Był przystojny , ale nie dla mnie ...
Był tzw. zakazanym owocem . Spoglądał na mnie dziwnie , po czym odwrócił wzrok w drugą stronę , a ja tak po prostu go minęłam i szłam dalej.
Gdy doszłam do domu , przed nim stała Melanie. Zatroskana podbiegła do mnie , i zapytała co się dzieje.
Nie odpowiedziałam po prostu poszłam do domu ... a ona za mną.
Gdy byłam w pokoju leżałam , i nie powiedziałam nawet słowa . Melanie czekała aż jednak coś powiem.
Po chwili zerwałam się z łóżka i powiedziałam .
-To jest oczywiste. Gdyby mu zależało, nie zranił by mnie, i nie pozwolił bym odeszła.
- To drań , i skończony frajer. Nadał go kochasz , prawda? Myślisz o nim ?
- Teraz ? - zapytałam , nie czekając na odpowiedz powiedziałam.
- Nie , nie myślę teraz o nim , a czy go kocham ? po tym co mi powiedział , zrozumiałam że to nie mogła być miłość , to było przyzwyczajenie , w końcu byłam z nim bardzo długo.Ale na pewno będzie mi go brakować , był mi bliski ....
- Rozumiem , a o kim teraz myślisz jeśli można wiedzieć ? - zapytała
- O Davidzie... - powiedziałam niepewnie
- O kim ?
- Chłopaku Debby
- A czemu o nim ?
- Spotkałam go dziś , jak wracałam do domu. Gdy mnie zobaczył , miał dziwny wyraz twarzy.
- Olej go ...
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez jakiś czas...
Obudziłam się rano , była już 7:00 powinnam być już gotowa ...
Szybko zerwałam się z łóżka , ubrałam się i wybiegłam z domu.
Gdy znalazłam się w szkole , pierwszą osobą którą zobaczyłam był on. David.
Obserwował mnie. A znalazł się tam tylko dlatego że musiał podwieźć swoją dziewczynę, gdy zadzwonił dzwonek , on podszedł do mnie, nie wiedziałam po co.
- Hej , wczoraj wyglądałaś tak ...- nie dałam mu dokończyć
- Tak wiem , okropnie , no cóż ... A czego tak w ogóle chcesz ?
- Po prostu martwiłem się o ciebie.
-Yyy ... Niby z jakiego powodu ?
- Sam nie wiem - był zakłopotany , nie widział co ma zrobić , odszedł.
Oprócz tego dzień minął normalnie , szkoła , dom , rodzina ...
Nigdzie w tym nie było już miejsca dla Justina , nigdzie.
Następnego dnia znów podszedł do mnie ...
Rozmawialiśmy ...
Minął tydzień a on codziennie przychodził , rozmawialiśmy , bardzo go polubiłam.
Pewnego dnia , poprosił mnie o spacer , zgodziłam się ...
- ale zimno .
- pizga, jak cholera. - odpowiedział naciągając kaptur na głowę. zaczęłam szperać w kieszeniach.
- kurde, nie wzięłam rękawiczek. - jęknęłam stukając zębami .
- daj rękę . - zwrócił się do mnie , a ja spojrzałam na niego , sprawdzając czy to kolejny żart z jego strony . zaskoczył mnie . patrzył na mnie z troską wyciągając swoją dłoń w moją stronę .
- mam Cię trzymać za rękę ? .
- po prostu ją daj . - zrobiłam jak kazał . miał tak rozkosznie ciepłe ręce , że przeszły mnie dreszcze. wsunął nasze dłonie do kieszeni swojej kurtki splatając palce . uśmiechnęłam się do siebie i rozejrzałam .
- wiesz , może lepiej puść . jak to zobaczy Twoja laska to będzie koniec .
- masz racje .. - burknął pod nosem chcąc zabrać swoją rękę , ale mu na to nie pozwoliłam .
- ej , powinieneś powiedzieć ' jebać to ' i trzymać mnie dalej. -zażartowałam , a on ku mojemu zaskoczeniu ścisnął moją dłoń i patrząc w okno jej szkoły powiedział :
- jebać to.
Spacerowaliśmy tak przez ponad godzinę...
Rozmawialiśmy , aż w końcu uznałam że muszę iść ...
Ruszyłam spowrotem , on zaczął za mną biec. Stanęłam i zapytałam.
- Coś się stało ? ...
- Nie po prostu ... - nie wiedział jak to powiedzieć
- Nie porzegnałaś się ze mną .... - powiedział , po czym trochę się zarumienił
- A no tak przepraszam ...
Chciałam mu podać rękę ...
Ale on palcem wskazał na policzek , wiedziałam o co mu chodzi.
Spełniłam jego prośbę...
Zbliżyłam się i próbowałam dać mu buziaka w policzek ...
Ale on planował coś innego przekręcił trochę głowę , i pocałowałam go w usta ...
Całowaliśmy się tak , przez dłuższą chwilkę , ale potem ja się odsunęłam od niego.
- Coś nie tak ? - zapytał
- Masz dziewczynę.- powiedziałam
- Tak , wiem - odsunął się ze smutkiem , spojrzał mi w oczy i odszedł.
___________________________________________________
Następny rozdział już niedługo ;D
-Puść ! - Wrzasnęłam gdy Justin złapał mnie za rękę i pociągnął do pokoju , po czym przewrócił mnie na łóżko.
-Co ty sobie myślisz ?! Że możesz mi mówić co mogę , a co nie ? - Powiedział , po czym kopnął w drzwi.
-Jeśli tak to grubo się mylisz ! - dodał , podniosłam się z łóżka , podeszłam do niego , i ze łzami w oczach powiedziałam
-Nie, ale jeśli mnie kochasz , to zrób to dla mnie , dla nas i naszej miłości ...
-Miłości ? - zapytał po czym zaczął się śmiać
- Ty naprawdę myślałaś że ja cię kocham ? To była tylko zabawa , trwała by dalej gdybyś była taka jak inne.
- Czyli co miałam ci się pchać do łóżka ? - zapytałam oburzona
- Tak , właśnie tak. - Powiedział roześmiany
- Myślałam , że zależy ci na mnie. A nie na tych cholernych prochach i seksie ! - wykrzyczałam
- No to się pomyliłaś , dla mnie byłaś tylko jedną z wielu które zamierzałem przelecieć.
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej , chciałam wybiec ale złapał mnie za rękę i powiedział
- Tylko nie wracaj , puki nie nauczysz się pokory - po czym , puścił moją rękę a ja biegłam ile sił w nogach , klatką schodową.
Gdy byłam już na zewnątrz, nie wiedziałam w którą biec...
Czy wrócić do domu , czy nie ?
Postanowiłam że wrócę do domu , chcę znaleźć się jak najszybciej w swoim pokoju.
Zaczęłam biec w stronę domu, lecz biegłam za szybko i wpadłam na jakiegoś chłopaka ...
Po chwili uświadomiłam sobie , że to chłopak Debby , David.
Był przystojny , ale nie dla mnie ...
Był tzw. zakazanym owocem . Spoglądał na mnie dziwnie , po czym odwrócił wzrok w drugą stronę , a ja tak po prostu go minęłam i szłam dalej.
Gdy doszłam do domu , przed nim stała Melanie. Zatroskana podbiegła do mnie , i zapytała co się dzieje.
Nie odpowiedziałam po prostu poszłam do domu ... a ona za mną.
Gdy byłam w pokoju leżałam , i nie powiedziałam nawet słowa . Melanie czekała aż jednak coś powiem.
Po chwili zerwałam się z łóżka i powiedziałam .
-To jest oczywiste. Gdyby mu zależało, nie zranił by mnie, i nie pozwolił bym odeszła.
- To drań , i skończony frajer. Nadał go kochasz , prawda? Myślisz o nim ?
- Teraz ? - zapytałam , nie czekając na odpowiedz powiedziałam.
- Nie , nie myślę teraz o nim , a czy go kocham ? po tym co mi powiedział , zrozumiałam że to nie mogła być miłość , to było przyzwyczajenie , w końcu byłam z nim bardzo długo.Ale na pewno będzie mi go brakować , był mi bliski ....
- Rozumiem , a o kim teraz myślisz jeśli można wiedzieć ? - zapytała
- O Davidzie... - powiedziałam niepewnie
- O kim ?
- Chłopaku Debby
- A czemu o nim ?
- Spotkałam go dziś , jak wracałam do domu. Gdy mnie zobaczył , miał dziwny wyraz twarzy.
- Olej go ...
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez jakiś czas...
Obudziłam się rano , była już 7:00 powinnam być już gotowa ...
Szybko zerwałam się z łóżka , ubrałam się i wybiegłam z domu.
Gdy znalazłam się w szkole , pierwszą osobą którą zobaczyłam był on. David.
Obserwował mnie. A znalazł się tam tylko dlatego że musiał podwieźć swoją dziewczynę, gdy zadzwonił dzwonek , on podszedł do mnie, nie wiedziałam po co.
- Hej , wczoraj wyglądałaś tak ...- nie dałam mu dokończyć
- Tak wiem , okropnie , no cóż ... A czego tak w ogóle chcesz ?
- Po prostu martwiłem się o ciebie.
-Yyy ... Niby z jakiego powodu ?
- Sam nie wiem - był zakłopotany , nie widział co ma zrobić , odszedł.
Oprócz tego dzień minął normalnie , szkoła , dom , rodzina ...
Nigdzie w tym nie było już miejsca dla Justina , nigdzie.
Następnego dnia znów podszedł do mnie ...
Rozmawialiśmy ...
Minął tydzień a on codziennie przychodził , rozmawialiśmy , bardzo go polubiłam.
Pewnego dnia , poprosił mnie o spacer , zgodziłam się ...
- ale zimno .
- pizga, jak cholera. - odpowiedział naciągając kaptur na głowę. zaczęłam szperać w kieszeniach.
- kurde, nie wzięłam rękawiczek. - jęknęłam stukając zębami .
- daj rękę . - zwrócił się do mnie , a ja spojrzałam na niego , sprawdzając czy to kolejny żart z jego strony . zaskoczył mnie . patrzył na mnie z troską wyciągając swoją dłoń w moją stronę .
- mam Cię trzymać za rękę ? .
- po prostu ją daj . - zrobiłam jak kazał . miał tak rozkosznie ciepłe ręce , że przeszły mnie dreszcze. wsunął nasze dłonie do kieszeni swojej kurtki splatając palce . uśmiechnęłam się do siebie i rozejrzałam .
- wiesz , może lepiej puść . jak to zobaczy Twoja laska to będzie koniec .
- masz racje .. - burknął pod nosem chcąc zabrać swoją rękę , ale mu na to nie pozwoliłam .
- ej , powinieneś powiedzieć ' jebać to ' i trzymać mnie dalej. -zażartowałam , a on ku mojemu zaskoczeniu ścisnął moją dłoń i patrząc w okno jej szkoły powiedział :
- jebać to.
Spacerowaliśmy tak przez ponad godzinę...
Rozmawialiśmy , aż w końcu uznałam że muszę iść ...
Ruszyłam spowrotem , on zaczął za mną biec. Stanęłam i zapytałam.
- Coś się stało ? ...
- Nie po prostu ... - nie wiedział jak to powiedzieć
- Nie porzegnałaś się ze mną .... - powiedział , po czym trochę się zarumienił
- A no tak przepraszam ...
Chciałam mu podać rękę ...
Ale on palcem wskazał na policzek , wiedziałam o co mu chodzi.
Spełniłam jego prośbę...
Zbliżyłam się i próbowałam dać mu buziaka w policzek ...
Ale on planował coś innego przekręcił trochę głowę , i pocałowałam go w usta ...
Całowaliśmy się tak , przez dłuższą chwilkę , ale potem ja się odsunęłam od niego.
- Coś nie tak ? - zapytał
- Masz dziewczynę.- powiedziałam
- Tak , wiem - odsunął się ze smutkiem , spojrzał mi w oczy i odszedł.
___________________________________________________
Następny rozdział już niedługo ;D
czwartek, 1 marca 2012
Prolog
Zachmurzone niebo, zasłonięte słońce. Rozlana herbata i nasilające się problemy z pracą serca. Schowane uczucia gdzieś na dnie i uśmiech, który fałszywie mówi, że wszystko w porządku. Nie chcę już tak dłużej. Byliśmy szczęśliwi , cholernie szczęśliwi ...
Wszystko znikło , dotyk jego rąk na moim ciele , jego ust na moich ustach.
Miałam koszmar , że odszedł ... Ale on tam był , już go niema.
Kocham go , zapewne nigdy nie przestanę , nigdy ....
Żyletka jedyny przyjaciel.
Ostatnia deska ratunku.
Ostatnie rozwiązanie.
Ostatnio ciągle myślę o niej. Nie mam po co żyć, bo jestem mu niepotrzebna.
Mam na niego wyjebane, pojawił się nowy męszczyzna, rozumie mnie, kocha.
Jest idealny...
Wszystko znikło , dotyk jego rąk na moim ciele , jego ust na moich ustach.
Miałam koszmar , że odszedł ... Ale on tam był , już go niema.
Kocham go , zapewne nigdy nie przestanę , nigdy ....
Żyletka jedyny przyjaciel.
Ostatnia deska ratunku.
Ostatnie rozwiązanie.
Ostatnio ciągle myślę o niej. Nie mam po co żyć, bo jestem mu niepotrzebna.
Mam na niego wyjebane, pojawił się nowy męszczyzna, rozumie mnie, kocha.
Jest idealny...
Subskrybuj:
Posty (Atom)