piątek, 30 marca 2012

Rozdział 4

Po rozmowie z Melanie, czułam się już troszkę lepiej ...


Postanowiłam że dziś pójdę do szkoły. W końcu po kilku dniowej przerwie , muszę się tam pokazać. Wstałam , założyłam jakieś przypadkowe ciuszki. Nie miałam nawet ochoty się już stroić. To co zawsze dawało mi radość, teraz już jej nie daje.
Po zrobieniu wszystkich porannych czynności , wyszłam z domu.
Gdy już doszłam do szkoły , i miałam wchodzić. Usłyszałam jak ktoś po cichu wymawia moje imię. Głoś dochodził zza rogu. Postanowiłam iść sprawdzić , gdy doszłam ktoś złapał mnie od tyłu ,  zakrył oczy i usta dłońmi i zaciągnął w dobrze mi znane i nie daleko położone od szkoły miejsce.
Gdy zostałam już uwolniona , z objęć chciałam się odwrócić , bałam się że ujżę osobę z którą spotkania chciałam uniknąć.
Tak to był on ..... David

- Możemy porozmawiać ? - zapytał błagalnym głosem
- Jakim prawem mnie tu zaciągnąłeś ?! - zapytałam oburzona
- Chciałem porozmawiać ...
- Ale ja nie ! - miałam już odchodzić gdy nagle znów przemówił
- Proszę ... - w jego oczach ujżałam coś czego do tej pory nie miałam okazji ujrzeć. Smutek.
- Dobrze ... - usiadłam na trawie a on stał po chwili powiedział
- Ja , nie mogę bez ciebie normalnie funkcjonować , rozumiesz ? Ja cię kocham ! - pierwsze zdanie powiedział prawie spokojnym tonem , lecz miłość wyznawał mi krzycząc.Po chwili dodał
- Twoje milczenie mogę uznać za odpowiedzieć. Czyli że kompletnie nic do mnie nie czujesz ? Boże jaki ja byłem głupi , myślałem że jeśli ci powiem co czuję to że między nami może coś być ! - po wy powiedzeniu tych słów , umilkł.

Siedziałam tak on również nic nie mówił. Uświadomiłam sobie , że muszę mu wszystko wyznać. Bo tak jak powiedziała mi Melanie jeśli nie spróbuję to się nie dowiem czy było warto ...

-Odszedłeś z dość retorycznym pytaniem: Zastanów się, czy to ma sens. A ja milczałam. Ale to nie było tak, że mi nie zależało, o nie. Po prostu nie byłam na tyle silna, żeby powiedzieć: zostań, potrzebuję Cię.. - Chociaż tego nie chciałam do oczu napływały mi łzy ...

On patrzył na mnie tak jak dziecko które dostało wymarzoną zabawkę, jego smutek zamienił się w radość. Przysunął się bliżej i objął mnie , przytulił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz