| Nicol |
-Puść ! - Wrzasnęłam gdy Justin złapał mnie za rękę i pociągnął do pokoju , po czym przewrócił mnie na łóżko.
-Co ty sobie myślisz ?! Że możesz mi mówić co mogę , a co nie ? - Powiedział , po czym kopnął w drzwi.
-Jeśli tak to grubo się mylisz ! - dodał , podniosłam się z łóżka , podeszłam do niego , i ze łzami w oczach powiedziałam
-Nie, ale jeśli mnie kochasz , to zrób to dla mnie , dla nas i naszej miłości ...
-Miłości ? - zapytał po czym zaczął się śmiać
- Ty naprawdę myślałaś że ja cię kocham ? To była tylko zabawa , trwała by dalej gdybyś była taka jak inne.
- Czyli co miałam ci się pchać do łóżka ? - zapytałam oburzona
- Tak , właśnie tak. - Powiedział roześmiany
- Myślałam , że zależy ci na mnie. A nie na tych cholernych prochach i seksie ! - wykrzyczałam
- No to się pomyliłaś , dla mnie byłaś tylko jedną z wielu które zamierzałem przelecieć.
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej , chciałam wybiec ale złapał mnie za rękę i powiedział
- Tylko nie wracaj , puki nie nauczysz się pokory - po czym , puścił moją rękę a ja biegłam ile sił w nogach , klatką schodową.
Gdy byłam już na zewnątrz, nie wiedziałam w którą biec...
Czy wrócić do domu , czy nie ?
Postanowiłam że wrócę do domu , chcę znaleźć się jak najszybciej w swoim pokoju.
Zaczęłam biec w stronę domu, lecz biegłam za szybko i wpadłam na jakiegoś chłopaka ...
Po chwili uświadomiłam sobie , że to chłopak Debby , David.
Był przystojny , ale nie dla mnie ...
Był tzw. zakazanym owocem . Spoglądał na mnie dziwnie , po czym odwrócił wzrok w drugą stronę , a ja tak po prostu go minęłam i szłam dalej.
Gdy doszłam do domu , przed nim stała Melanie. Zatroskana podbiegła do mnie , i zapytała co się dzieje.
Nie odpowiedziałam po prostu poszłam do domu ... a ona za mną.
Gdy byłam w pokoju leżałam , i nie powiedziałam nawet słowa . Melanie czekała aż jednak coś powiem.
Po chwili zerwałam się z łóżka i powiedziałam .
-To jest oczywiste. Gdyby mu zależało, nie zranił by mnie, i nie pozwolił bym odeszła.
- To drań , i skończony frajer. Nadał go kochasz , prawda? Myślisz o nim ?
- Teraz ? - zapytałam , nie czekając na odpowiedz powiedziałam.
- Nie , nie myślę teraz o nim , a czy go kocham ? po tym co mi powiedział , zrozumiałam że to nie mogła być miłość , to było przyzwyczajenie , w końcu byłam z nim bardzo długo.Ale na pewno będzie mi go brakować , był mi bliski ....
- Rozumiem , a o kim teraz myślisz jeśli można wiedzieć ? - zapytała
- O Davidzie... - powiedziałam niepewnie
- O kim ?
- Chłopaku Debby
- A czemu o nim ?
- Spotkałam go dziś , jak wracałam do domu. Gdy mnie zobaczył , miał dziwny wyraz twarzy.
- Olej go ...
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez jakiś czas...
Obudziłam się rano , była już 7:00 powinnam być już gotowa ...
Szybko zerwałam się z łóżka , ubrałam się i wybiegłam z domu.
Gdy znalazłam się w szkole , pierwszą osobą którą zobaczyłam był on. David.
Obserwował mnie. A znalazł się tam tylko dlatego że musiał podwieźć swoją dziewczynę, gdy zadzwonił dzwonek , on podszedł do mnie, nie wiedziałam po co.
- Hej , wczoraj wyglądałaś tak ...- nie dałam mu dokończyć
- Tak wiem , okropnie , no cóż ... A czego tak w ogóle chcesz ?
- Po prostu martwiłem się o ciebie.
-Yyy ... Niby z jakiego powodu ?
- Sam nie wiem - był zakłopotany , nie widział co ma zrobić , odszedł.
Oprócz tego dzień minął normalnie , szkoła , dom , rodzina ...
Nigdzie w tym nie było już miejsca dla Justina , nigdzie.
Następnego dnia znów podszedł do mnie ...
Rozmawialiśmy ...
Minął tydzień a on codziennie przychodził , rozmawialiśmy , bardzo go polubiłam.
Pewnego dnia , poprosił mnie o spacer , zgodziłam się ...
- ale zimno .
- pizga, jak cholera. - odpowiedział naciągając kaptur na głowę. zaczęłam szperać w kieszeniach.
- kurde, nie wzięłam rękawiczek. - jęknęłam stukając zębami .
- daj rękę . - zwrócił się do mnie , a ja spojrzałam na niego , sprawdzając czy to kolejny żart z jego strony . zaskoczył mnie . patrzył na mnie z troską wyciągając swoją dłoń w moją stronę .
- mam Cię trzymać za rękę ? .
- po prostu ją daj . - zrobiłam jak kazał . miał tak rozkosznie ciepłe ręce , że przeszły mnie dreszcze. wsunął nasze dłonie do kieszeni swojej kurtki splatając palce . uśmiechnęłam się do siebie i rozejrzałam .
- wiesz , może lepiej puść . jak to zobaczy Twoja laska to będzie koniec .
- masz racje .. - burknął pod nosem chcąc zabrać swoją rękę , ale mu na to nie pozwoliłam .
- ej , powinieneś powiedzieć ' jebać to ' i trzymać mnie dalej. -zażartowałam , a on ku mojemu zaskoczeniu ścisnął moją dłoń i patrząc w okno jej szkoły powiedział :
- jebać to.
Spacerowaliśmy tak przez ponad godzinę...
Rozmawialiśmy , aż w końcu uznałam że muszę iść ...
Ruszyłam spowrotem , on zaczął za mną biec. Stanęłam i zapytałam.
- Coś się stało ? ...
- Nie po prostu ... - nie wiedział jak to powiedzieć
- Nie porzegnałaś się ze mną .... - powiedział , po czym trochę się zarumienił
- A no tak przepraszam ...
Chciałam mu podać rękę ...
Ale on palcem wskazał na policzek , wiedziałam o co mu chodzi.
Spełniłam jego prośbę...
Zbliżyłam się i próbowałam dać mu buziaka w policzek ...
Ale on planował coś innego przekręcił trochę głowę , i pocałowałam go w usta ...
Całowaliśmy się tak , przez dłuższą chwilkę , ale potem ja się odsunęłam od niego.
- Coś nie tak ? - zapytał
- Masz dziewczynę.- powiedziałam
- Tak , wiem - odsunął się ze smutkiem , spojrzał mi w oczy i odszedł.
___________________________________________________
Następny rozdział już niedługo ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz